Czy warto jeździć na kongresy?

Kilka paneli, ciekawi wykładowcy, różnorodne stoiska firm i organizacji, duża ilość uczestników – tak wyglądają kongresy. Przez wiele lat jeździłam na tego typu wydarzenia. Związane one były w 100% z branżą weterynaryjną. Nie miałam porównania i choć wiedziałam o innych inicjatywach, to zawsze brakowało czasu i energii na angażowanie się “po pracy” w coś innego. We wrześniu skusiłam się wydarzenie teoretycznie nie związane z weterynarią. Wybrałam się na XI Kongres Kobiet, który bardzo mi się podobał. Dobrą decyzją był również wyjazd na tegoroczny Kongres Polskiego Stowarzyszenia Lekarzy Małych Zwierząt, któremu po nie do końca udanej edycji z 2018 roku postanowiłam dać drugą szansę.

Na pytanie, czy warto odpowiadam niezmiennie – oczywiście, że tak! Warto jednak zastanowić się po co tam jedziemy. Uważam, że jest kilka istotnych powodów:

Pierwszym z nich jest czerpanie inspiracji. Zarówno z Kongresu PSLWMZ, jak i z Kongresu Kobiet wyjechałam pełna energii i pomysłów. To właśnie na takich wydarzeniach można poznać efekty długoletniej, godnej podziwu pracy prelegentów. Niezależnie od tego jakiej dziedziny dotyczy dane wydarzenie, to jedziemy tam, by dowiedzieć się czegoś nowego. Chcemy dostać kopa do działania. Obserwujemy i słuchamy ludzi, którzy pomimo przeciwności “coś robią” i realizują się w swojej pracy. Dla mnie każda taka okazja do poznania pasjonatów jest bezcenna. Lubię chłonąć dobrą energię. To mi pomaga w mobilizowaniu się do stałej pracy nad sobą.

Głównym celem każdego wydarzenia naukowego jest umożliwienie uczestnikom zdobywania wiedzy. Osobiście uważam, że słuchanie wykładów osób z większym doświadczeniem jest niemal konieczne. Do tego dochodzi możliwość zadawania pytań, ktorej nie ma w przypadku siedzenia w domu nad artykułami i książkami. W przypadku weterynarii warto chodzić na wykłady zarówno na temat jednostek chorobowych spotykanych niemal codziennie w praktyce, jak i chorób rzadkich. W pierwszym przypadku zawsze jest szansa na uaktualnienie swojej wiedzy i dopracowanie schematów leczenia. W drugim jest to okazja do poznania jednostek chorobowych, których istnienia powinniśmy być świadomi przechodząc przez proces diagnostyczny.

Jak ma się zdobywanie wiedzy do Kongresu Kobiet? Dla mnie było to wydarzenie o charakterze społecznym. Dzięki niemu mogłam dowiedzieć się, co aktualnie jest żywym tematem w debacie publicznej. Poznałam i słuchałam kobiet, które aktywnie działają na rzecz poprawy naszej sytuacji w Polsce. Nie bez znaczenia był również fakt, że w tym roku jeden panel w całości poświęcony był prawom zwierząt. Dziewczyny statystycznie wykazują się większą empatią, którą ogarniają nie tylko ludzi, ale również zwierzęta, a przecież pomagać czworonogom może jednak każdy bez względu na wykształcenie. Nie trzeba być lekarką weterynarii. Ba! Nasze działania na rzecz zwierząt wręcz wymagają zaangażowania osób spoza weterynarii, którym zależy na dobrobycie zwierząt! To właśnie oni przyjeżdżają do gabinetów z naszymi pacjentami. Gdyby nie oni, nie byłoby nas.

Wracając do tematu konferencji, udane uczestnictwo w takim wydarzeniu daje sprawia, że czujemy się częścią wspólnoty, co przeciwdziała poczuciu osamotnienia. Spotykamy tam nie tylko swoich znajomych, ale przede wszystkim poznajemy nowych, potencjalnie ciekawych ludzi. Oczywistym jest, że relacje międzyludzkie są ważne. Będąc lekarką weterynarii uważam, że rola możliwości podzielenia się swoimi doświadczeniami jest niepodważalna. Sprawia, że człowiek nie przejmuje się tak bardzo patowymi sytuacjami w pracy, bo wie, że zdarzają się one wszędzie. Z kolei na Kongresie Kobiet mogłam spotkać ludzi, którzy wyznają bliskie mi wartości. Odnalezienie takiej przestrzeni w polskiej rzeczywistości było dla mnie bardzo ważnym momentem. Wspomnienia z Warszawy do dziś sprawiają, że chce mi się działać na rzecz poprawy sytuacji w tym kraju.

Inspiracje, najnowsza wiedza, spotkanie – to trzy elementy dobrego kongresu. Warto się pofatygować, warto słuchać wykładów choćby po to, by dowiedzieć się jednej nowej rzeczy. Warto rozmawiać z innymi uczestnikami takich wydarzeń choćby po to, by nawiązać jedną wartościową znajomość. Warto zacieśniać relacje już istniejące – w końcu na co dzień tak trudno nam czasem zadzwonić do siebie, by utrzymywać kontakt z ważnymi dla nas ludźmi. Praca, dom, zainteresowania – często doba jest za krótka. Dobrze się czasem wyrwać, by poprzebywać z ludźmi, którzy, podobnie jak my, stawiają na poprawę jakości życia zwierząt i ludzi. Świadomy człowiek nie chce przespać swojego życia. Warto otaczać się ludźmi, którzy nie poddają się i działają. Spotykamy się po to, by tym przesiąknąć. Wyzwanie zaczyna się po powrocie do domu i do pracy. Cały pic polega na tym, żeby co ciekawsze pomysły zacząć wdrażać, wiedzę wykorzystywać i starać się utrzymywać relacje przez cały rok. Łatwo się mówi. Nie zawsze się udaje. Warto jednak próbować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s