Najważniejszy jest człowiek

Wbrew pozorom w weterynarii to nie zwierzęta stoją na pierwszym miejscu. Oczywiście staram się je leczyć najlepiej jak potrafię, ale nie robię tego tylko dla nich. Ze swojej wiedzy korzystam by pomóc opiekunom, którzy często są niesamowicie przywiązani do swoich zwierząt. Rozumiem to. Też tak miałam i mam. Mój koń i pies to moi przyjaciele. Dwa kochane przeze mnie zwierzęta już pożegnałam, przez co dziś łza kręci mi się w oku. Moje zwierzęta stanowią ważną część mojego życia. To spory kawałek mojego serca. Kocham je i fascynują mnie. Staram się zrozumieć ich zachowania i zapewnić możliwie najlepsze warunki życia.

Idea pomagania zwierzętom jest czymś ważnym. Piękne jest również to, że codziennie w mojej pracy spotykam ludzi, którzy troszczą się o nie i są wrażliwi na ich cierpienie. Miewałam takich klientów, którzy zawalali pracę przyjeżdżając do lecznicy, takich, którzy wydawali na leczenie ostatni grosz, takich, którzy nie umieli ukryć emocji, kiedy z ich zwierzęciem działo się coś złego. Kiedy się poświęcam, to głównie dla nich. Dla takich osób nie przeszkadzają mi nadgodziny. Dla nich robię rzeczy wykraczające poza zakres moich obowiązków. Dla nich często rezygnuję z wolnych weekendów, jadąc na kolejne szkolenie. Dla nich przeczesuję literaturę. Dla nich dzwonię do znajomych z branży i konsultuję przypadki.

Robię to dla wrażliwych, pełnych empatii ludzi, których nie chcę zawieść. Oprócz leczenia ich zwierząt, staram się ich uważnie słuchać i być wsparciem. Jestem z siebie dumna i bardzo zobowiązana, gdy widzę jak moi klienci obdarzają mnie zaufaniem. Każda głęboka relacja na linii opiekun-lekarz, którą od rozpoczęcia pracy w zawodzie udało mi się nawiązać, jest dla mnie niesamowicie cenna. W pamięci na zawsze pozostaną twarze i pyszczki, nazwiska i imiona, śmiech i łzy. Medycyna weterynaryjna to nie tylko słupki i zarabianie pieniędzy. To nie siedzenie przed komputerem. To nie tylko analizowanie objawów i wyciąganie wniosków z wyników badań. To kontakt z ludźmi i ich zwierzętami.

Bycie lekarzem weterynarii to też przynależność do niesamowitej grupy społecznej. Wśród swoich znajomych coraz więcej mam koleżanek i kolegów po fachu, którzy są prawdziwymi pasjonatami. Prawda jest taka, że gdyby nie oni, to prawdopodobnie zrezygnowałabym z tej pracy. Nie podołałabym bez tych, z którymi pracowałam w tej samej placówce. Nie umiałabym pomóc najcięższym pacjentom, gdyby nie ci, którzy odbierają moje telefony i odpowiadają nawet na najgłupsze pytania. Nie rozwijałabym się, gdyby nie ambitni lekarze weterynarii, którym chce się pisać artykuły, przygotowywać po nocach wykłady i warsztaty.

Najważniejsi są ludzie. To oni sprawiają, że nawet wtedy, kiedy jestem bardzo zmęczona i nie mam ochoty rano zwlec się z łóżka, to wieczorem nie żałuję, że pokonałam niechęć. Cieszę się, że moje funkcjonowanie w przestrzeni weterynaryjnej nie ogranicza się tylko leczenia zwierząt. W tym roku zaczęłam współorganizować szkolenia weterynaryjne i w następnych latach planuję to kontynuować. Dlaczego? Bardzo lubię rozmawiać z wykładowcami, właścicielami placówek weterynaryjnych i uczestnikami szkoleń. Bycie współtwórcą twórczych wydarzeń daje mi ogromną satysfakcję.

Nie odcinam się również od uczelni. Już za kilka dni wygłoszę swój pierwszy wykład dla studentów w Olsztynie (tu link do wydarzenia), na którym postaram się opowiedzieć trochę o tym jak ważne być częścią weterynaryjnej społeczności. Będzie o pomaganiu sobie nawzajem, byciu wsparciem zarówno w kwestiach merytorycznych, jak i emocjonalnych. Chcę poruszyć ten temat, bo uważam, że przekonanie o tym, że „nie jestem sam(a)” jest kluczowe w wytrwaniu w naszym niesamowitym, ale bardzo trudnym zawodzie. Bycie razem daje nam siłę do walki i pomaga unieść ciążącą na nas odpowiedzialność. Możliwość porozmawiania z kimś, kto okaże zrozumienie w weterynaryjnych sytuacjach podbramkowych jest bezcenna. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s