Zdejmuję klapki z oczu

Wolontariat w lecznicy, wolny słuchacz specjalizacji w chorobach koni, studia weterynaryjne, kurs groomingu, a potem ponad 2 lata praktyki w zawodzie. W międzyczasie udział w licznych konferencjach i kilku bardzo dobrych szkoleniach – tak w skrócie można przedstawić moje doświadczenie. Specjalnie zachowałam chronologię. Wychowałam się w lecznicy dla zwierząt. Tak właśnie wygląda moje weterynaryjne CV. Dlaczego tak? Pewnie dlatego, że miałam wszystko, co chciałam. Robiłam oczka jak kot ze Shrek’a i dostawałam. Byłam (a może jestem?) rozpieszczona jak szewski bicz. W moim domu na książkach, nauce i sporcie nigdy się nie oszczędzało. Nie kupowało się za to zbyt wielu akcesoriów do makijażu. Ubrania? Może drogie, ale porządne. Na lata. Do tej pory mam w swojej szafie takie z liceum, bo dzięki wgranej do łba potrzebie bycia zdrowym nie mam zbyt dużych wahań masy ciała. Do tego zawsze byłam kumata. Czerwony pasek? Żaden problem. Na studiach było trudniej. Też norma. Przetrwałam i skończyłam wyśniony w podstawówce kierunek, który nieźle dał mi w kość. Po odebraniu prawa do wykonywania zawodu uważałam, że do niczego się nie nadaję. Bałam się odpowiedzialności, bałam się pacjentów, bałam się zawieść. Zrobiłam nawet praktyki w rzeźni, bo chciałam mieć plan B. Efekt? Od ponad roku nie jem mięsa.

2 lata temu dostałam etat w lecznicy. Pisałam już tu o tym, że proces usamodzielniania się był stopniowy. Naturalny! Pierwsze samodzielne dyżury odbyłam pod koniec 2017 roku. Dość często korzystałam z „telefonu do przyjaciela”. Całe szczęście koleżanki i kolega po fachu pomagali mi o każdej porze dnia i nocy. Jestem im bardzo wdzięczna za to wsparcie i wiem, że sama też będę w przyszłości dzieliła się swoim doświadczeniem z lekarzami o krótszym stażu. Nie umiem inaczej. Uwielbiam przekazywać wiedzę. Cieszyło mnie to w tym roku, kiedy zatrudniliśmy nową osobę. Właśnie wtedy zaczynało się lato, turyści, wymagający klienci z „Wielkiej Warszawy”. Nagle okazało się, że wiem więcej niż się po sobie spodziewałam. Skrytki z głęboko schowaną wiedzą otwierały się coraz szybciej. Coraz lepiej kojarzyłam fakty, miałam coraz dłuższą diagnostykę różnicową, coraz chętniej i pewniej sięgałam po badania dodatkowe. Kompletnie nie mam pojęcia, kiedy to się stało! Magia? Nie sądzę. To moja ciężka praca. To weekendy spędzone na konferencjach, to dyżury nocne, to przyjmowanie pacjentów na najwyższym poziomie, na jaki było mnie stać.

Od samego początku się ceniłam. Robiłam trochę na swoim, bo u mamy, więc zdarzało się, że wizyty u mnie sięgały setek złotych. Od samego początku! Nie była to dla mnie komfortowa sytuacja, ale pamiętałam o słupkach. My, kobiety z branży medycznej, mamy takie rozterki. Nie wierzymy w siebie, nie cenimy się, zbyt nisko oceniamy swoje kompetencje. Jesteśmy nauczone, że skromność to cnota. Przecież nie wolno zadzierać nosa! No niby nie, ale jeśli się nie wyprostujesz i nie staniesz pewnie obok mężczyzny, to nie dostaniesz podobnej pensji. Na rynku pracy nie ma litości. Pracownik musi na siebie zarobić. Jeśli boi się cenić, to nie zarobi. Zaraz… Zaraz ktoś powie, że w tej pracy liczy się powołanie. Prawdziwy lekarz oddaje się swoim pacjentom bez reszty! On służy pomocą! Cóż. Służbą nie zapewnisz dobrego startu swojemu dziecku, nie zadbasz o siebie, a do tego zaniedbasz swojego partnera. Pewnie dlatego większość lekarek zachodzi w ciążę późno albo wcale, a jeśli już idą na urlop macierzyński, to bardzo ciężko im wrócić, bo rozwój medycyny weterynaryjnej w Polsce zachodzi w zawrotnym tempie. Skąd to znam? Cóż. Może… Z własnego doświadczenia? Patrzę na rocznik ‘93, który w tym roku opanował branżę ślubną. Spoglądam na moje rówieśnice, które rodzą dzieci. I co robię? Zastanawiam się nad sobą. Myślę… co poszło nie tak? Przecież zawsze miałam instynkt macierzyński! Kocham dzieci! Chciałabym mieć rodzinę! Dlaczego nie wyszło? Co się stało? Odpowiedź jest prosta. Nie miałam siły i czasu na utrzymanie relacji na zadowalającym mnie poziomie.

Czy jestem perfekcjonistką? Może trochę. Pracoholikiem? Nie chcę. Praktykiem? Pełną gębą. Managerem? Nie wiem, trochę mam dość. Naukowcem? Chciałabym bardzo. Mam dużo pomysłów. Za dużo jak na jedną osobę! Dorastam do delegowania zadań, bo nie mogę być przecież w kilku miejscach naraz. Robię przestrzeń dla nowej, ważnej osoby w moim życiu i cholernie mi z tym dobrze! Z dziewczynki niepostrzeżenie zmieniłam się w kobietę. Nie wiem, kiedy to się stało. Nie wiem jak. Mam 28 lat. Według polskiego prawa od 10 lat jestem dorosła i mam bagaż doświadczeń, którym mogłabym „obdarować” kilka kobiet. Nie ja jedna. Jest nas sporo. Dziesiątki, setki, tysiące w skali kraju. My, kobiety z branży medycznej, mamy bardzo podobne problemy. My, ludzie z branży medycznej, staramy się ciągnąć ten wózek, ale on się wydaje zbyt ciężki. My, ludzie z wykształceniem wyższym w Polsce, chcemy szacunku. Nie mamy sił. Wsłuchajcie się w nasz głos. My już długo nie pociągniemy. Zachrypniemy. Pochorujemy się. Uciekniemy. I co wtedy? Kto zostanie? Szkolenie ludzi trwa latami. Nie marnujmy wykształconego pokolenia. To my dbamy o tych mniej wykształconych. To my nie śpimy po nocach, bo zależy nam na tym, żeby lasy nie płonęły; żeby ludzie nie chodzili głodni; żebyśmy byli zdrowi na ciele i umyśle, żebyśmy żyli w pokoju. Już kończę. Jeszcze moment. Kilka dni temu myślałam, że nie mam wstępu i zakończenia. Życie jednak napisało końcówkę tego „strumienia świadomości” lepiej ode mnie. Odchodzę z Ostródy. Złożyłam wypowiedzenie. Co dalej? To na ten moment to trochę moja tajemnica, ale pewnie niedługo Wam powiem. Część z Was wie. Sama rozpuściłam te „plotki”. Niech się niesie. Szanuję mojego pracodawcę. To nie jest z dnia na dzień. Do tej decyzji dojrzewałam kilkanaście lat. Pora wyfrunąć z gniazda. Dobra wiadomość jest taka, że zostaję w Polsce. Jestem tu potrzebna.

2 myśli w temacie “Zdejmuję klapki z oczu

  1. Szacunek za pozostanie w Polsce. Ja bardzo chciałam, ale po dyplomie nie miałam opcji utrzymania się, bo jak się utrzymać z wynagrodzenia za staż z UP? Musiałam wyjechać za granicę. Jestem tu szanowana, ja , moja ciężka praca i wykształcenie. Chciałabym, żeby w Polsce było tak samo

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s