Każda burza czemuś służy

Urlop trwa w najlepsze. Powoli sobie wszystko w swojej niewielkiej główce układam. Biorąc pod uwagę, że ze względów zdrowotnych (schorzenie to nazywamy… uwaga… przepracowaniem się) przedłużyłam sobie urlop, to nie mam zamiaru siedzieć przed ekranem i pisać czegoś nowego. Całe szczęście mam też swoje stare teksty! Zmieniłam tylko pseudonim. Pleszka już odleciała. Teraz mamy czasy pestkowe. Jedyne, co zmieniłam to bohaterkę tekstu właśnie.

Łapcie ten niby nowy, ale właściwie już dość wiekowy tekst:

„Przez pestkowe życie przetoczyła się burza. Połamała drzewa, zerwała dachy, zmiotła kilka cennych rzeczy z powierzchni ziemi. Zarządzono nowe. Pestka powoli układa sobie życie, walcząc z wyrzutami sumienia. Skąd ta walka? A no stąd, że można było coś ochronić, a nie kiwnęło się palcem, można było czegoś nie robić, ale zabrakło kontroli. Pozostał płacz nad nieuważnym ruchem dłoni i rozlanym przez to mlekiem. Problem w tym, że codzienna szklanka białego napoju była naprawdę smaczna.

Pestka przyzwyczaiła się do wielu rzeczy, których już w jej życiu nie ma. Burza zebrała swoje żniwo. Trzeba pogodzić się z tym i iść dalej. Tylko jak, kiedy popełnione błędy wracają jak bumerang? Co rusz przez głowę przemyka myśl o tym co stracone. Zapach nowości nie pomaga, bo jest zmieszany ze stęchlizną. Potrzebny odświeżacz powietrza, gruntowne wietrzenie i porządki z prawdziwego zdarzenia.

Trzeba iść do przodu, a przeszłość ciąży. Jest wielkim kilkunastokilogramowym plecakiem, który uniemożliwia przyjemne poruszanie się. To uwiera ramię, to plecy doskwierają. Pestka co rusz zatrzymuje się, przeszukuje mentalny bagaż i wyrzuca niepotrzebne rzeczy. Zostawia te cenne, a z tymi niemiłymi… cóż. Ciężko sobie z nimi poradzić. Co niby zrobić? Wyrzucić zbędny balast na skraju drogi? Przecież nie wolno zaśmiecać środowiska! Dziś śmierdzi tu, a jutro tam? To nieetyczne tak śmiecić i przerzucać na kogoś innego odpowiedzialność za brudy.

Trzeba działać na własną rękę. Znaleźć miejsce utylizacji mentalnych odpadków lub stworzyć własne. Zdobyć adres lub nauczyć się odpowiedniej metody. Jeśli wybór padnie na drugą opcję, to należy załatwić materiały potrzebne do zbudowania narzędzia do zmiecenia z powierzchni ziemi cuchnących przedmiotów. Biorąc pod uwagę fakt, że autorka niniejszego tekstu jest typowym samoukiem i tak zwaną Zosią Samosią, pewnie skończy się na tworzeniu czegoś własnego. Być może nauczona własnym doświadczeniem kiedyś zechce pomagać innym i się takie coś przyda? Kto wie, kto wie…

Wróćmy do śmieci. Oczywiście Pestka zaczyna mieć wątpliwości co do przedmiotu poprzednich akapitów. Może to się tylko wydaje, że pewne rzeczy śmierdzą? Może stare sprawy potrzebują tylko naprawienia? Co jeśli utylizacja okaże się ogromną stratą? Wypadałoby skonsultować z kimś te kwestie. Pestka rusza do boju. Rozmawia, analizuje i przygląda się z różnych stron. Debatuje nad zawartością podróżnego tobołka i jest bardzo ciekawa, co z tego wyniknie.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s