Uwielbiam Cię, techniku weterynarii!

Technicy weterynarii, recepcjonistki, osoby sprzątające – osoby, które w są niezbędne. Dobry technik? Wyręczy właściciela w trzymaniu zestresowanego zwierzęcia, posprząta gabinet i szpitalik, będzie doglądał zwierząt zostawionych na hospitalizacji, zaopiekuje się klientem, kiedy ten siedzi na kroplówce ze swoim pupilem. Przypilnuje podania wszystkich leków zgodnie z zaleceniami lekarza, ogarnie salę operacyjną przed i po zabiegu.
Odpowiedzialna recepcjonistka? Czasem jedna z najważniejszych osób w placówce. To pracownik pierwszej linii. Odpowiada za dobry wizerunek całego zakładu leczniczego. Przywita klienta, zadba o porządek w poczekalni, odpowiada za dobrą atmosferę, kiedy kolejka rośnie. To recepcja często pierwsza wychwytuje też niezadowolenie klientów. Zbiera feedback, do którego lekarze pochłonięci swoją pracą nie mają dostępu. Do tego odbiera telefony, często wykonuje całą masę pracy administracyjnej, pilnuje przepływu informacji między pracownikami.
Rzetelna osoba sprzątająca? Bardzo ważna! Każda placówka powinna być przynajmniej raz dziennie dość porządnie wysprzątana. Klienci zwracają na to często szczególną uwagę, a zwierzęta dużo mniej stresują się w miejscu, które nie jest przesiąknięte zapachem strachu wszystkich zwierząt, które „walczyły o życie” w gabinecie w przeciągu ostatniego tygodnia.

Nie ma placówki weterynaryjnej na wysokim poziomie bez wykwalifikowanego personelu pomocniczego. Dopiero przy odpowiedniej pomocy lekarz weterynarii może naprawdę skupić się na swojej pracy. Spada mu poziom irytacji, nie czuje się osamotniony, może przeprowadzić więcej procedur w krótszym czasie, porządnie prowadzić dokumentację dotyczącą swoich pacjentów. Jakość świadczonych usług przychodzi tylko po odciążeniu lekarzy od części niepotrzebnych obowiązków. W Twojej placówce nie ma jeszcze kogoś takiego? Zastanów się, czy nie warto pozwolić sobie na luksus posiadania pracownika tego typu. Gwarantuję, że jeśli trafisz na dobrą osobę, to po kilku miesiącach nie będziesz sobie wyobrażał, jak funkcjonowałeś bez niej. Uważam, że praca lekarzy weterynarii w Polsce jest wyniszczająca między innymi dlatego, że w wielu placówkach muszą ZAJMOWAĆ SIĘ WSZYSTKIM. To wykańcza, powoduje generowanie niepotrzebnych nadgodzin, zmniejsza efektywność, wyłącza kompetencje miękkie. Wysoka jakość świadczonych usług wymaga wysiłku, który powinien być rozłożony na kilka osób.

Bywałam gościnnie w kilku placówkach innych niż ta ostródzka. Jako studentka najwięcej uczyłam się od techników. Często działaliśmy w team’ie i pomagaliśmy sobie nawzajem. W większości przypadków byłam pod wrażeniem ich umiejętności i szczerze współczułam samodzielnego ogarniania pacjentów hospitalizowanych. To naprawdę byli cudotwórcy! Przecierałam oczy ze zdumienia, kiedy samodzielnie wykonywali wiele czynności przy agresywnych, przerażonych zwierzętach, czy dbali o czystość w klatkach. Co tu dużo powiedzieć – często babrali się w g… kale, kiedy przyjmujący w tym czasie pacjentów lekarze siedzieli przy komputerkach i popijali drugą kawę. Całowałabym ich za to po rękach! Dziękowała na każdym kroku! Co więcej, ambitni lekarze przychodzą i odchodzą – takie jest życie. Dobry, doceniony technik zostaje. Jest prawdziwym wsparciem. Opoką. Kimś godnym zaufania. Podstawą dobrej opieki nad pacjentami.

Nigdy też nie zapomnę wizyty w jednej z trójmiejskich placówek. O której mowa? Powiem, bo fajnych ludzi warto doceniać. Przychodnia całodobowa na Bitwy Oliwskiej słynie z dobrego traktowania pracowników. Znam wiele osób, które przewinęło się przez tę placówkę i nie słyszałam żadnej złej opinii. Nigdy nie zapomnę, jak siedziałam cichutko w socjalnym na jednym z dyżurów nocnych Przemka. To miejsce zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Było czyściutko, ładnie, przytulnie. Kiedy jakaś klientka w nocy domagała się wizyty „u szefa”, to ten zjawił się, mimo że nie musiał. Rano przyszła pani, która była (może cały czas jest) odpowiedzialna za czystość w lecznicy. Nie pamiętam, jak miała na imię. Witając się z nią, od razu wspomniałam, że przychodnia jest bardzo czysta i widać, że wykonuje dobrze swoją pracę. Było jej miło, ale nie pękała z dumy. Dla niej to była codzienność.

Tym razem nie będę pisała, jak jest u nas. Powiem tylko, że od małego wpajano mi, że KAŻDY CZŁOWIEK ZASŁUGUJE NA SZACUNEK. Potem jeden z lekarzy wręczył mojej mamie książkę, którą i ja przeczytałam – „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi”. Ta kultowa pozycja wzniosła nasze myślenie na wyższy poziom. Jednym z postulatów Carnegiego jest zrobienie kolejnego kroku w swoim podejściu do innych i przyjęcie do wiadomości kolejnej ważnej kwestii: KAŻDY CZŁOWIEK CHCE CZUĆ SIĘ WAŻNY I POTRZEBUJE UZNANIA. Dla mnie to są filary pracy z ludźmi i najprostsza recepta do sprawnego funkcjonowania każdego biznesu. Dlatego dziś chciałabym zostawić Was z jednym ważnym przesłaniem:

Jesteście ważni! Wszyscy! Technicy, recepcjonistki, osoby sprzątające. To wasza obecność jest kluczowa w rozwoju naszej branży!

2 myśli w temacie “Uwielbiam Cię, techniku weterynarii!

  1. Witaj serdecznie 🙂
    Jakże wspaniałe to słowa wypowiedziane w kierunku techników. Aż serce rośnie kiedy się widzi docenienie tych wszystkich czynnosci które się robi.
    Wiesz, ze tak na prawdę wcale tak to nie wyglada ?
    Długo by opowiadać z mojego – technikowego punktu widzenia.
    Mogłabyś nie uwierzyć w wiele słów.
    Ale i tak Ci dziękuje za tą wiarę w nas i wdzięczność za poświęcenie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s