Nigdy nie będę z lekarzem weterynarii!

Krzyczałam na studiach. Uważałam studentów weterynarii za nudnych – większość skupiała się na imprezowaniu i uczeniu się. Na zmianę.
Jak to powiedzieć delikatnie?
Lekko gardziłam.

Kiedy rok temu z błyszczącymi oczami oznajmiałam znajomym, że jestem z Przemkiem, przecierali oczy ze zdumienia. Co? TY? Z NIM?

E… Wiecie jak to jest. Czasami po prostu zaskoczy. W tym wypadku dwie poturbowane przez życie osoby spotkały się w odpowiednim miejscu i czasie. To był bardzo intensywny związek. Na dużych emocjach. Do tej pory dziwię się, że nie piszę tego do Was z małym bąbelkiem przy piersi.

Kiedy się rozstawaliśmy, starałam się wspiąć na szczyt dyplomacji i delikatności – nie chciałam palić mostów. W efekcie przez ostatni rok cały czas prowadziliśmy wspólnie bloga dedykowanego lekarzom weterynarii. Projekt miał potencjał i był wynikiem naszych rozmów. Któregoś dnia Przemek po prostu pokazał mi fanpage i wykupioną domenę. Zaproponował wspólne pisanie. Oczywiście nie skonsultował tego ze mną. To był i jest człowiek, który lubi robić WSZYSTKO PO SWOJEMU. Skąd my to znamy? Paulina, spójrz w lustro.

Oczywiście wtedy w głowie mignęło, że lifestyle to trend sprzed dobrych kilku lat. Do tego idea bloga, w którym udziela się kilka osób jest piękna, ale… utopijna. Idea dobrych relacji ze swoimi byłym i prowadzenia dalej czegoś wspólnego jest piękna, ale… bardzo trudna. Dlaczego? Cóż. Ludzie nie rozstają się bez powodów. Za każdym razem, kiedy miałam uzgodnić coś z „założycielem projektu”, pulsowała mi żyłka. Naruszałam nie do końca podgojone rany. Paliło. Czułam to ja. Widzieli to ludzie z boku. Małe co nieco słyszeli. W jednym przypadku za podzielenie się swoimi emocjami zostało wylane na mnie wiadro pomyj.

Nic dziwnego. Przecież sama nie lubię ludzi, którzy mówią źle o innych. Gdzie tu konsekwencja?! Cóż. Zdradzić Wam sekret?
Właśnie dlatego mam przyjaciółkę i koleżanki spoza branży. To one słuchają moich zwierzeń. Kompletnie nie łapią się w tym o kim mówię, kto jest kim, kto z kim trzyma.
Właśnie dlatego całe życie unikałam też kolegów po fachu. Miałam spokój. Nie było plotek. Młodzi adepci sztuki weterynaryjnej nie mieli tematu.

Jak jest teraz? Robiąc to i owo w branży coraz częściej współpracuję z mężczyznami. Uruchomiłam wszystkie systemy obronne. Czasami wmawiam sobie, że nie mam potrzeby bycia z nikim. Staram się ubierać z klasą, nie kusić, nie prowokować, nie szukać guza. Najlepiej dogaduję się z przedstawicielami płci brzydkiej średnio 10 lat starszymi ode mnie. Dlaczego? Proste. Lata temu ktoś powiedział mi, że kończąc weterynarię i lądując w lecznicy matki będę o dobre kilka lat do przodu w porównaniu do rówieśników. Wiele rzeczy dostałam na tacy. Od dwudziestu ośmiu lat jestem w branży. Tu się wychowałam.

Wiem, że jestem bardzo młoda. Mój umysł nigdy nie mieścił się w tej małej główce. Pomysły? O kilka lat do przodu. Nie do końca czuję się gotowa, ale dłubię. Wiem jednak, że zawsze będę postrzegana trochę jak rozpieszczona weterynaryjna księżniczka. Do tego śmiem pokazywać się w telewizji, pisać jakieś głupie teksty, wrzucać to sieci swoje zdjęcia. Ludzie nie rozumieją. Pytają – po co Ci to? Ostatnio odpowiadam „chcę mieć czynny udział w zmianach w branży weterynaryjnej w Polsce”. Etap ścigania się? Nigdy go nie było. Udowadniania komuś czegoś za wszelką cenę? Dawno za mną. Przywiązanie do lecznicy? Dziś jest, jutro jej nie ma. To tylko budynek albo twór zwany mikroprzedsiębiorstwem. Blog? To tylko jedno z wielu miejsc w sieci.

Liczą się ludzie. Nie wiem, czy Przemek rozumiał to rok temu. Nie wiem, na ile świadomie pozwolił mi odejść. On biegnie. W pewnym momencie przestał mnie zauważać w tym biegu. Życzę mu wszystkiego dobrego, na pewno będziemy się widywać na różnych wydarzeniach weterynaryjnych. Być może jeszcze będziemy współpracować w innej formule. Ja nie mówię „nie”. Nauczyłam się, że nawet jeśli niechcący spalę jakiś most, to potrafię stworzyć drugi na jego miejsce, o ile gra jest warta świeczki.

To właśnie dzięki niemu zobaczyłam, że w tej weterynarii są świetni ludzie – zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Cieszę się, że wiele kontaktów się utrzymało. Świat medycyny zwierząt egzotycznych jest niesamowity i pełen wspaniałych, młodych ludzi! To oni najbardziej mnie inspirują. To jedna z najdynamiczniej rozwijających się odnóg weterynarii w Polsce. Serio. Jak wracam z egzotycznych wydarzeń, to jaram się jak pochodnia i wyczekuję nowych klientów.

Przemek miał w tym ogromny udział.
Dziękuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s