Nie muszę być najlepsza, nie biorę udziału w wyścigu

Nie potrzebuję milionowych zasięgów. Nie mam parcia na bycie jedną z najlepszych lekarek weterynarii w Polsce. Nie muszę być jeźdźcem obsypanym nagrodami. Nie zależy mi na brylowaniu swoim niesamowitym oczytaniem. Nie interesują mnie luksusy. Nie chcę brać udziału w pędzie. Nie dla mnie wyścig szczurów.

Gdzieś to wszystko mam. Wystarczy mi bycie dobrą.

Dobrą lekarką weterynarii.
Dobrym jeźdźcem.
Dobrym twórcą.
Dobrym odbiorcą kultury.
Dobrym człowiekiem.
Wychodzi na to, że i tak dużo od siebie wymagam.

W swoim zawodzie kształcę się w swoim tempie. Gdyby interesowała mnie szybka i spektakularna kariera, to siedziałabym już w dużym mieście, gdzie możliwości finansowe klientów są większe. Zjadałabym zęby na weterynarii nawet za małe pieniądze. Spałabym mało, zrezygnowałabym z zobowiązań rodzinnych, swoich pasji, przyjaciół. Ale nie chcę. Są ważniejsze rzeczy niż kariera. Mimo to staram się poświęcać swoim pacjentom maksimum uwagi i ustawicznie się kształcę. Staram się. Przejmuję. Jestem uważna.

Kocham konie. Moja pasja nie służy podbudowywaniu mojego poczucia własnej wartości. Nie chciałabym, żeby zwierzę cierpiało z powodu moich ambicji. Jeżdżę spokojnie, delikatnie. Staram się pracować nad techniką swojej jazdy, żeby sprawiała i mi, i koniowi jak najwięcej przyjemności. Czerpię radość z obcowania ze stworzeniami, które są integralną częścią mojego życia. One ukształtowały mój charakter. Przebywanie w stajni nie raz wyciągało mnie z depresji. Piękno tych stworzeń zachwyca mnie raz po raz. Od kilkunastu lat. Tylko tyle i aż tyle.

Piszę o tym, co mi w duszy gra. Nie jest istotne jak daleko to się poniesie. Staram się nie patrzeć na statystyki. Nie bazuję na negatywnym przekazie i sensacji. Obcy mi ten ton. Nie chcę afer, awantur, hejterstwa. Niepotrzebne mi tak dobrze podbijające statystyki gównoburze. Mogę być niszowa. Chcę być prawdziwa. Interesuje mnie pozytywny przekaz, który może gorzej się klika, ale zawsze będę jego fanką. Istnieje ryzyko, że mniej ludzi mnie przez to przeczyta, usłyszy, czy po prostu zauważy. To nieważne. Dla mnie ważna jest wartościowa treść. Chcę pisać jak najlepiej i polepszać swój warsztat. Wystarczy mi kilka osób, które ze zrozumieniem przeczytają mój tekst i coś to w ich życiu zmieni.

Czytam, oglądam i słucham. Trawię wytwory kultury. Staram się nie ograniczać. To nie muszą być najambitniejsze rzeczy, ale nie mogą być szmatławe. Wystarczą dobre. Szukam takich, ale nie mam potrzeby bycia zaznajomioną ze wszystkimi „must read”, czy „must watch”. Nie mam pamięci absolutnej. Nie znam wszystkich liczących się w kulturze nazwisk. Nawet nie zawsze pamiętam treść obejrzanych filmów, czy książek. Wyciągam z nich to, co dla mnie cenne. Nie robię tego po to, by móc się przed kimś pochwalić. Obcuję z kulturą, żeby być bardziej refleksyjną i bogatszą wewnętrznie. Dla siebie, ale nie dla podbijania swojego ego.

Na koniec najtrudniejsze. Chcę być dobrą. Codzienność weryfikuje. Każdego dnia zdarza się popełnić mniejszy lub większy błąd. Zdarza się myśleć za bardzo o sobie. Bywa, że nie poświęcam najbliższym tyle czasu, ile bym mogła. Czasem coś zaniedbam. Pominę. Zapomnę. Zdarza mi się gniew i bycie opryskliwą. Nie zawsze dotrzymuję słowa tak, jak bym tego chciała. Kiedy coś popsuję, to biorę do siebie uzasadnioną krytykę. Na tyle na ile potrafię staram się być kimś dobrym i etycznym. Staram się, żeby za słowami szły czyny. Żywię dużo głębszych uczuć do ludzi. Łączę to z tym wszystkim o czym pisałam wyżej. Ważne jest to, że w chęci bycia potrzebnym nie zatracam się. Dbam zarówno o siebie, jak i bliskich.

Nie biorę udziału w wyścigu, ale nie rezygnuję ze starań. Dzień w dzień kształtuję siebie i poświęcam czas temu, co uważam za istotne. Nie umieszczam siebie w rankingach, nie porównuję do innych, nikomu nic nie muszę udowadniać. Żyję swoim życiem, które chcę przeżyć jak najlepiej, ale w miarę możliwości nie zatracając się. Przeżywam swoje wzloty i upadki. Biorę je, trawię i idę dalej. Mam za sobą już kilka ostrzejszych zakrętów życiowych. Jeszcze z nich nie wypadłam i mam nadzieję, że tak się nie stanie. Właśnie dlatego staram się nie pędzić. Rzadko przekraczam życiowe limity prędkości, a kiedy tak się stanie, to bywa, że dostaję za to mandat od najbliższych. I słusznie.

Życie to nie wyścig. Nie warto pędzić na oślep i szukać dziwnych skrótów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s