Do kochania pierwsi, do poświęcania czasu i płacenia ostatni

Z niekłamaną przykrością piszę ten tekst. W gabinecie codziennie spotykam ludzi, którzy deklarują olbrzymią miłość do swoich zwierząt. „On jest taki cudowny!„, „To mój najlepszy przyjaciel!„, „Nie chciałbym, żeby cierpiał.„. Niestety potem, nawet w trakcie corocznych szczepień zaczynają się schody. Czasami muszę się mocno nagimnastykować, żeby przekonać właścicieli do podstawowych szczepień na choroby zakaźne. Zwierzęta, które powinny być odrobaczane kilka razy w roku dostają „tabletkę na robaki” tylko wtedy, gdy właścicielowi się o tym przypomni. Podobnie bywa w przypadku niezbędnej w moim terenie profilaktyki przeciwkleszczowej i przeciwpchelnej. Jeszcze gorzej rzecz się ma, gdy zwierzę zachoruje. Niezbędna diagnostyka, leki, zabiegi – to wszystko są koszta, o których ludzie kupując zwierzę po prostu nie myślą i są wielce zdziwieni, gdy przychodzi im za to płacić.

Posiadanie psa, kota, królika, świnki morskiej, czy… konia – to luksus, na który nie każdy może sobie pozwolić. Nie ma znaczenia, czy dane zwierzę kosztowało 50zł, czy 15 000zł. One wszystkie chorują. Kupując jakiekolwiek zwierzę warto się zastanowić nie tylko nad tym, czy jestem w stanie miesięcznie utrzymać zdrowego zwierzaka. W każdej chwili może wydarzyć się nieszczęśliwy wypadek. Kupione zwierzę może cierpieć na choroby, które będą się ciągnąć przez całe jego życie. Tak jest na przykład w przypadku atopii u psów, choroby stomatologicznej u królików, czy choroby obturacyjnej u koni – wymieniać można bez końca. Uczyłam się o tym na studiach, a teraz w trakcie pracy widzę na własne oczy cały wachlarz różnych przypadłości.

Nagle okazuje się, że kupienie zwierzęcia było pierwszym i często wcale nie największym wydatkiem. Mało tego! Oprócz pieniędzy potrzeba jeszcze czasu, żeby swoimi „bratem mniejszym” należycie się zajmować. Nie tylko przebywać z nim, leczyć kiedy trzeba, ale też spełniać jego potrzeby i zgłębiać jego psychikę. Umówmy się – nie każdy może sobie na to pozwolić. Nie każdy ma pieniądze na odpowiedniej jakości pokarm, profilaktykę chorób i ewentualne leczenie. Nie każdy ma czas na pielęgnację swojego zwierzaka (tyczy się to chociażby ras długowłosych psów, które potrafią przychodzić do lecznicy w opłakanym stanie), zapewnianie mu odpowiedniej ilości zajęć i regularne podawanie leków, jeśli zajdzie taka potrzeba. Niestety na początku mało który właściciel ma w ogóle odpowiednią wiedzę i przygotowanie do przyjęcia pod swój dach osobnika innego gatunku!

Ja go tak kocham i chcę dla niego jak najlepiej.” – słyszałam to setki razy. Tylko umówmy się. Emocje to jedno, a świadomość to drugie. Zwierzę nie jest małym człowiekiem. Psy, koty, małe ssaki to nie są małe, puchate istoty stworzone tylko do kochania. Mają swoją psychikę, swoją odrębność, swój charakter. Oczywiście przygarnięte przez człowieka są od niego uzależnione. Dlatego, żeby mieć zwierzę trzeba zdobywać wiedzę, mieć czas i niestety środki na ich utrzymanie. Jedno wiąże się z drugim. Najlepiej, żeby decyzję o posiadaniu zwierzęcia poprzedzało rzetelne przygotowanie. Podejście pt.: jakoś to będzie w wielu wypadkach po prostu nie zdaje egzaminu.

 Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś. Ja bym dodała jeszcze: Jesteś odpowiedzialny za to, co wziąłeś pod swój dach, zacząłeś hodować i rozmnażać. Pamiętajmy, że towarzyszące nam rasy zwierząt, czy to psów, czy kotów, czy koni, czy królików zostały stworzone przez człowieka i nie poradzą sobie bez nas! Wymagają opieki, uwagi i leczenia, gdy zachorują. Kupując konkretną rasę zwierzęcia warto o niej poczytać, podowiadywać się, znaleźć dobrą hodowlę. Stwierdzenie, że zwierzę z takiego źródła jest zbyt drogie to głupota. Jeśli chcesz mieć pod swoim dachem konkretną rasę, to musisz być nastawiony, że opieka nad rasowym zwierzęciem będzie droga! Zacznij więc dziś oszczędzać, w międzyczasie przemyśl decyzję. Jeśli w trakcie oszczędzania na wymarzone zwierzę nie rozmyślisz się, to dopiero wtedy je kup.

Podobnie jest z końmi. Każdy, kto pokocha jeździectwo, prędzej czy później zaczyna „chorować” na własnego konia. Jest to już na wstępie dużo większy wydatek niż nawet rasowy pies. Utrzymanie miesięczne też kosztuje więcej. Leczenie? Operacja kolki u konia czasem przekracza jego wartość. To nie są setki, a tysiące złotych. Mało tego, kupowanie koni przez ludzi, którzy nie jeżdżą zbyt dobrze, bez dobrego doradztwa w postaci osoby bardziej doświadczonej jest po prostu niebezpieczne. Wybór odpowiedniego zwierzęcia – zdrowego i bez narowów – jest bardzo trudny! Potem posiadanie konia to nie tylko kilkaset złotych miesięcznie na pensjonat, werkowanie i profilaktykę weterynaryjną. To też często koszt treningów, czy płacenia komuś za utrzymywanie zwierzęcia w dobrej kondycji fizycznej.

Zapytacie pewnie, gdzie w tym miejsce na piękne relacje ze zwierzętami? Gdzie ten romantyzm? Odpowiem: czyny nie słowa. Posiadanie jakiegokolwiek zwierzęcia to luksus, na który zwyczajnie nie każdy może sobie pozwolić. Jestem lekarzem weterynarii, a obecnie nie do końca czuję się gotowa, żeby wziąć jakieś nowe zwierzę pod swoją opiekę. W dzieciństwie miałam królika (do opieki nad którym rodzice po jakimś czasie musieli mnie zmuszać), miałam koty, od kilkunastu lat mam konia (na którym już prawie nie jeżdżę ze względu na jego choroby). Doskonale sobie zdaję sprawę jak wielka jest to odpowiedzialność. Być może przygarnę jakiegoś psiaka (najpewniej ze schroniska lub fundacji), ale zastanawiam się nad tym od ponad pół roku i pewnie jeszcze trochę czasu mi to zajmie.

Na koniec chciałabym podkreślić, że nie wszyscy właściciele zachowują się w sposób przedstawiony w tekście. Jest ogromne grono świadomych właścicieli, którzy bardzo dbają o swoje zwierzęta. Dzięki nim moja praca jest piękna, a weterynaria w Polsce i na świecie dynamicznie się rozwija. Gdyby nie chęć walki wrażliwych i rozsądnych ludzi, którzy poświęcają swój czas, energię i pieniądze na podwyższanie jakości życia zarówno zwierzętom zdrowym, jak i tym ciężko chorym, weterynaria stałaby w miejscu. To dzięki świadomym opiekunom zwierząt możemy zapewniać zwierzętom najwyższej jakości diagnostykę i leczenie. Z takich właśnie osób należy brać przykład.

3 Odpowiedzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s