Dostrzegając piękno

Patrzę i widzę ich wokół siebie. Kogo? Ludzi, którzy mają piękno w sobie. Odkąd pamiętam właśnie tego w nich szukam.
I znajduję.

Potrafię odnaleźć je w ich wyglądzie, sposobie bycia, postępowaniu. W iskierkach tlących się w ich oczach. W niebanalnym poczuciu humoru. W trosce o innych. W słabościach. W byciu szczerym. W determinacji do osiągania celów. W realizowaniu swojej pasji. W chęci opieki nie tylko nad ludźmi, ale i nad zwierzętami. Wymieniać mogę długo.

Staram się nie skupiać na rysach. Nie chcę widzieć świata w szarych barwach. Nie czepiać się. Usiłuję nie być jedną z tych kobiet, która drugiej zawsze coś wypomni. Nie chcę być tą, która tylko czeka na czyjeś życiowe potknięcie, przybranie kilku kilogramów, czy nieudany makijaż. Oczywiście nie zawsze się udaje być w 100% miłym. Przyznaję. Czasem zdarzy mi się powiedzieć komuś coś przykrego. Z reguły są powody, ale ja ich po prostu usilnie nie szukam.

Kiedy idę ulicą, to jest dużo większe prawdopodobieństwo, że dostrzegę kogoś ładnego, dobrze ubranego, ujmującego. Kiedy poznaję nowych ludzi, staram się nie patrzeć na nich krytycznie. Nie skupiam się na ich wadach, a staram wyłuskać to, co najcenniejsze. Oczywiście, że czasem wymaga to wysiłku i nie z każdym chcę przebywać. Najwięcej uwagi poświęcam ludziom, którzy bezwarunkowo mnie ujmują. Najbliższych mi ludzi uważam za wyjątkowych. Biorę ich całym bogactwem inwentarza i staram się na co dzień doceniać fakt, że takie osoby są częścią mojego życia.

Dziś wiem, że aby móc docenić innych, trzeba również łaskawym okiem patrzeć w lustro. Akceptować siebie, znać swoje dobre strony, pielęgnować w sobie to, co uważamy za najważniejsze. Myśleć o sobie dobrze. Doceniać siebie. Lubić to, kim się jest. Wtedy dopiero można patrzeć i nie zazdrościć. Cieszyć się z różnorodności. Mieć prawdziwą przyjemność z obserwowania innych i przebywania z nimi. Czuć się pięknym nie uważając się za kogoś lepszego.

 

 

3 Odpowiedzi

  1. Mnie zaskakuje to, jak ludzie mogą obustronnie na siebie oddziaływać, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Dziś np siedząc na trybunach basenu i obserwując lekcje pływania mojego synka, przez cały czas rozmawiałam sobie luźno z obcym mężczyzną. Czułam się w jego towarzystwie tak swobodnie, jakbym go znała od dawna. I on najwyraźniej też, bo ciągle starał się podtrzymać rozmowę. Pływać się uczyła też jego córeczka, więc na 100% nie próbował do mnie zarywać. I w drugą stronę jest to samo: jak nas od kogoś odpycha, to najpewniej z wzajemnością i wcale długo nie trzeba czekać na taki rezultat!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s